Wywiad

Specjalnym gościem fly4photo jest jeden z najbardziej znanych warszawskich spotterów, Paweł Guraj.


Paweł, zanim w ogóle zaczniemy przybliżać naszym czytelnikom Twoje spotterskie doświadczenia chciałbym, abyś w kilku zdaniach opowiedział o sobie. Dla wielu osób jesteś spotterem robiącym świetne zdjęcia, a prywatnie ?

Prywatnie mam 38 lat, na co dzień pracuję jako manager w firmie zajmującej się dostarczaniem technologii IT. Mieszkam i pracuję w Warszawie. Prywatnie, poza spottingiem, interesuję się również światem kolei, przy czym szczególnie interesują mnie systemy bezpieczeństwa i sterowania ruchem kolejowym.

Kolebką polskiego spottingu jest warszawskie lotnisko. Wielu znanych polskich spotterów zaczynało swoją przygodę właśnie tam, na starym przystanku przy ul. Wirażowej, czy lotniskowym tarasie. Jak wspominasz te czasy, to już ponad 10 lat.

Ech, kupa czasu jednym słowem. Czasami nawet człowiek sobie nie zdaje sprawy, jak szybko ten czas minął… Ale do rzeczy. Jak to się zaczęło i kiedy? Zupełnie niespodziewanie, od mojej drugiej życiowej pasji, czyli pociągów. Był wrzesień 2004 roku. Tak się zdarzyło, że zacząłem dość często przyjeżdżać na stację Warszawa Okęcie. Był to okres intensywnej prywatyzacji kolei, pojawiały się nowe maszyny, szczególnie tam można było je spotkać. I tak zupełnie od niechcenia, a trochę z nudów, zacząłem fotografować przelatujące mi nad głową samoloty. I w ten sposób złapałem bakcyla, powiedział bym, że w dość piorunującym tempie. Oczywiście, podobnie jak w świecie kolei, domyśliłem się, że na pewno takich osób jak ja jest więcej , więc i na pewno są jakieś miejsca w internecie, gdzie można o tym nowym hobby coś poczytać. I tak trafiłem na kultowe forum Jumbopics oraz galerię Airfoto. Tam też poznałem pierwszych ludzi, którzy mieli takie samo hobby, a wcale nie było tak łatwo spotkać ich pod płotem. Szybko też zorientowałem się, że jeżeli chodzi o wiedzę i w ogóle to wszystko „czym to się je”, nie dorastam im do pięt i bardzo długa droga przede mną. Dostałem wtedy bardzo dobrą lekcję pokory oraz szybko dowiedziałem się, że spotting to także znacznie głębiej skrywane sekrety o przylotach, ruchach maszyn, planach, do których dostęp można zdobyć jedynie zaangażowaniem oraz udziałem własnym. Brzmi to poważnie, ale tak naprawdę dzięki temu chyba to hobby stało się dla mnie rzeczą niezmiernie ważną. Chciałem piąć się wyżej, wiedzieć więcej, wykazać się tym, że również się staram. Nie sposób w tym momencie nie wspomnieć o wszystkich tych, dzięki którym moja przygoda ze spottingiem mogła się rozwinąć oraz dzięki którym mogłem zdobywać kolejne kręgi wtajemniczenia. O kim mowa ? o weteranach warszawskiego lotniska: Jacku Złotnickim, który z uporem godnym lepszej sprawy odrzucał moje zdjęcia z Airfoto, wywołując lawiny złości, ale i jeszcze większą chęć robienia lepszych zdjęć, Jacku! Wielkie dzięki za to! oraz paczce chłopaków, dzięki którym zdobyłem doświadczenie w spotterskim rzemiośle, Krzśku Skowrońskim, Janku Ostrowskim, Radku Oneksiaku, Piotrze Oblegu, Wojtku Werpachowskim, Piotrze Surowieckim. To właśnie przy nich nauczyłem się codziennego sprawdzania rozkładu lotów w równie słynnym, co owianym tajemnicą hotelu, o stronach innych lotnisk, gdzie można było próbować szukać potencjalnych śladów maszyn, które zamierzają zawitać na Okęcie. To były czasy! Oczywiście ten okres to również początki poważniejszego podejścia do obróbki zdjęć oraz zbierania funduszy na sprzęt, który umożliwi realizację wszystkich pomysłów. To czasy poczciwego EOS’a 300D, od którego wszystko się zaczęło oraz wymarzonej pierwszej „elki” 70-200 f/4. To również czasy, kiedy spotting wiązał się również z często nierówną walką ze służbami lotniskowymi, czy chociażby ochroną El-Al’a. Ale i to było tym prawdziwym dreszczykiem emocji. Cieszę się, że mogłem być również świadkiem tych wszystkich przemian, jakie dokonały się na linii my, spotterzy, a lotnisko. Byłem uczestnikiem procesu powstawania stowarzyszenia Warsaw Spotters. Było to chyba pierwsze takie stowarzyszenie w Polsce, które nawiązało oficjalną współpracę z lotniskiem w zakresie spottingu. Współpraca ta trwa do dziś, a wielu spotterów korzysta dziś z dobrodziejstw płynących z jej istnienia.

No właśnie, a dziś czasy są zupełnie inne. W zasadzie nieograniczone możliwości sprzętowe, dziesiątki stron internetowych z radarami online włącznie, specjalistyczne fora i portale społecznościowe. Wydaje się, że powinno być o wiele łatwiej, a jednak młodym wilczkom brakuje czasami cierpliwości.

Tak, czasy bardzo się zmieniły. Nie dotyczy to tylko spottingu, ale i na nim wywiera duże piętno. Powszechnie dostępne kanały komunikacji, portale społecznościowe, czynią spotting hobby znacznie bardziej popularnym niż kiedyś, a jednocześnie bardzo wpływają na jego charakter, szczególnie wśród początkujących, nowych spotterów. Oczywiście trudno mi to oceniać, ale jeżeli już miałbym się o to pokusić, to mam wrażenie, że dziś w spottingu, tak jak niestety w życiu codziennym, dość mocno zauważa się piętno, jak ja to nazywam, „pogoni za króliczkiem”. Ludzie rozpoczynający to hobby zdają się nie postrzegać go jak coś, co ma dać im przyjemność oraz satysfakcję, a raczej jak pewnego rodzaju wyścig za nowością. Niestety często nie niosący za sobą wartości choćby technicznej czy, nie chciałbym tu użyć zbyt mocnego słowa, artystycznej. Oczywiście, że nie chodzi o to, aby unikać współzawodnictwa, to zawsze pozytywnie wpływa rozwój, ale chyba również trudno zaakceptować sytuację, kiedy to współzawodnictwo staje się elementem naczelnym. Czasami, słuchając trochę z boku tego, co dzieje się pod przysłowiowym płotem, mam wrażenie, że nie wszyscy przyjeżdżają tam aby odpocząć i miło spędzić czas, a raczej uprawiają tam swoisty sport wyczynowy. Dość trudno mi to zrozumieć, dlatego czasami staram się, co nie jest już tak łatwe, uprawiać to hobby w samotności. Daje mi to ogromną przyjemność, a przede wszystkim odskocznię od codziennej gonitwy nawet jeżeli nie trafi się kompletnie nic ciekawego. Wracając spod płotu bez żadnego zdjęcia wartego pokazania w dalszym ciągu czuję się bardzo dobrze. Myślę, że również nieco zanika ta część spottingu związana ze zdobyciem informacji. Często spotykam się z przekonaniem, że informacja o nowościach czy ciekawostkach po prostu się należy, a rolą spottera jest przyjechać i zrobić zdjęcie, jak już pisałem, często trochę bez pomyślunku jak i gdzie. Na szczęście jest też wielu młodych spotterów, których jednak mógłbym bez wahania określić mianem „starej daty”, czyli ewidentnie czerpiących przyjemność nie tylko ze zdobyczy, ale i z całego procesu polowania, a może przede wszystkim obcowania z lotniskiem i samolotami. Popularność Internetu oraz okresowe zainteresowanie mediów tym hobby wytworzyło również zjawisko spotterów świąteczno – weekendowych. Oczywiście nie mam nic przeciwko tym ludziom, jednakże niestety ich najczęściej całkowity brak zainteresowania naszym środowiskiem spotterskim powoduje, że potrafią najnormalniej przeszkadzać lub skutecznie niszczyć przyjemność z obcowania z lotniskiem, często na przykład śmiecąc we wszystkich możliwych dostępnych miejscach. No ale to zdecydowanie nie jest problem tylko spottingu. Cóż radzić młodym ludziom, chyba tego, aby po prostu angażowali się w to hobby z pełną przyjemnością i traktowali je jako doskonałą zabawę i odskocznię od codzienności, która zapewne i im bardzo się przyda. Należy ambitnie podchodzić do tematu, ale i zachować też stosowny dystans do tego, co się robi. Warto też uzbroić się w cierpliwość oraz wytrwałość i nie próbować dróg na skróty Wiem to z własnego doświadczenia, sam nie raz popełniłem wszystkie te błędy, o których tutaj powiedziałem.

Airfoto, Jetphotos, Airliners, Skrzydła, ostatnio Lotnictwo.net.pl, od lat tysiące Twoich zdjęć możemy podziwiać na największych polskich i światowych galeriach. Wiele z nich wyróżnionych zostało wyborami screenerów. Czy możemy zatem powiedzieć, że jesteś specjalistą od „spotterki galeryjnej”?

Myślę, że jest w tym dużo prawdy, choć temat jest jednak nieco bardziej skomplikowany. Przede wszystkim nigdy nie traktowałem siebie jako fotografa lotniczego, to jednak zdecydowanie inna dziedzina, niż taki zwykły codzienny spotting. W tym świetle rzeczywiście można rzec, że wyspecjalizowałem się w fotografii spotterskiej vel galeryjnej, która rządzi się swoimi ścisłymi prawami, często dla ludzi związanych z fotografią jako taką dość hermetycznymi i niezrozumiałymi. Określił bym to w ten sposób, znalazłem swój mały kawałek tortu, który bardzo mi zasmakował i w tej dziedzinie staram się doskonalić. Co więcej, zdecydowanie moje serce podbiła spotterka maszyn cywilnych, pasażerskich. Wszyscy, którzy mnie znają wiedzą, że podchodzę z dużym dystansem choćby do „palników” czy samolotów GA. Zresztą galerie są w pewnym sensie nieuniknionym elementem fotografii spotterskiej, to miejsce, gdzie w sposób najłatwiejszy, ale i zapewniający szeroki odbiór, można podzielić się swoimi mniejszymi lub większymi zdobyczami. W moim wypadku wszystko zaczęło się od Airfoto. Tam publikowałem swoje pierwsze zdjęcia i Na łamach tego serwisu przechodziłem pierwsze trudne kroki w tym hobby. Oczywiście wraz z doskonaleniem warsztatu pojawiły się w moim „portfolio” serwisy takie jak Jetphotos czy Airliners, stawiające znacznie wyżej poprzeczkę. Tam publikuję do dziś, choć głównie ze względu na czas wysyłam tam wyłącznie niektóre zdjęcia, które uznam, że warte są prezentacji na międzynarodowym forum. Nie da się w tej opowieści nie powiedzieć kilku zdań o Skrzydłach, to galeria, której trochę poczuwam się współtwórcą i tam posiadam w dalszym ciągu najwięcej swoich zdjęć. Jest to moim zdaniem pierwsza nasza rodzima galeria spotterska pełną gębą, wspaniały projekt ludzi z zapałem do tego hobby. Również tam spędziłem sporo czasu jako screener. Jak słusznie zauważyłeś ostatnio publikuję również zdjęcia na Lotnictwio.net.pl, galerii związanej z największym polskim forum lotniczym. Tak samo jak skrzydłom kibicuję jej twórcom w doskonaleniu swojego serwisu i wzbogacaniu naszego rodzimego krajobrazu galerii.

Na sporą popularność Twoich prac wpływa ich jakość. Czy to tylko zasługa sprzętu, czy może obróbki, a może przede wszystkim Twoje fotograficzne umiejętności ?

Myślę, że to również dość złożony problem. Już od samego początku swojej przygody ze spottingiem starałem się nadać swoim zdjęciom pewną wyjątkowość, o ile oczywiście można mówić o wyjątkowości w ramach sztywnych spotterskich zasad kompozycji i sposobu fotografowania. Zawsze zwracałem bardzo dużą uwagę do poprawnej obróbki zdjęcia, starałem się jej poświęcić równie dużo czasu, co w ciemni w przypadku fotografii analogowej. Co więcej, nie skłamię jak powiem, że sama obróbka zdjęć sprawia mi tyle samo przyjemności, co ich wykonanie. Myślę, że wiele osób nie docenia lub nie zauważa potrzeby opracowania materiału. Zdjęcie bezpośrednio „z matrycy” bardzo rzadko będzie materiałem, którym warto pochwalić się w formie surowej. Oczywiście, aby było co obrabiać, zawsze starałem się zaplanować kadr oraz to, co chciałem przywieźć z lotniska. Wiadomo, często takie plany krzyżuje bieżąca sytuacja ruchowa, zmiany pasów lub decyzje załóg. Tym nie mniej zawsze staram się jechać na lotnisko z planem co chcę sfotografować, gdzie i w jaki sposób. Oczywiście sprzęt, którym robimy zdjęcia, to też ważny element, jednakże jednak nie przeceniałbym jego znaczenia. Nie trzeba mieć sprzętu z najwyższej półki, aby zrobić naprawdę dobre zdjęcie. Zdecydowanie ważniejszy jest dobór miejsca oraz kompozycji, również pod kątem tego, na co stać nasz sprzęt oraz nasze umiejętności obrobienia materiału zdjęciowego. Obecnie znakomitą większość swoich zdjęć wykonuję zestawem Canon EOS 7D + obiektyw EF 100-400 f/4.5-5.6 L, ale zaczynałem od bardzo amatorskiego Canona 300D z prostym amatorskim obiektywem EF 100-300. Dalej EOS 30D, 50D, a po stronie szkieł EF 70-200 f/4 L. Jeżeli chodzi o obróbkę zdjęć, to tutaj też mój warsztat migrował przez wiele produktów, jednakże zawsze był skupiony wokół plików RAW, których zawsze byłem ogromnym orędownikiem. Dyskusja na ten temat zdecydowanie wykracza poza ramy tego wywiadu, jednakże wszystkich bardzo zachęcam do eksperymentów i obróbki w RAW dającej niewspółmiernie większe możliwości w stosunku do plików JPG. W chwili obecnej narzędziem, którym obrabiam wszystkie zdjęcia, jest Adobe Lightroom, program, który od wersji 4 skradł mojej serce w całości.

Wspomnieliśmy przed chwilą tysiące zdjęć na Twoim koncie. Gdybyś jednak teraz miał wybrać powiedzmy trzy wyjątkowe, ulubione. Takie Twoje „the best of”.

To jest zdecydowanie najtrudniejsze pytanie dotychczas, mówię zupełnie serio. Bardzo trudno jest już dobrać kryteria wg których można by dokonać wyboru. Z każdym zdjęciem związana jest jakaś historia, mniej lub bardziej banalna. Mam zdjęcia bardzo dobre jakościowo, mam zdjęcia rzadkich maszyn, to naprawdę trudny wybór i myślę, że jaki by nie był, nie będę z niego zadowolony.
Ale skoro mam już go dokonać:

Oczywiście nie obyłoby się bez „Mekki” spotterów, czyli lotniska Schiphol w Amsterdamie. Tutaj w najlepszym wydaniu: nieistniejąca już miejscówka przy Kaagban’ie oraz przepiękny 747 Jade Cargo. Mam do tego zdjęcia ogromny sentyment, choć tak naprawdę w tym wypadku nie łączy się z nim żadna specjalna historia.

Cóż, pewnie jeżeli teraz zechciałbym dokonać tego wyboru ponownie, zgodnie z tym co przewidziałem padłoby na zupełnie inne zdjęcia, . Wszystkich chętnych zapraszam do galerii, w których można znaleźć wszystkie moje zdjęcia i samemu ocenić, czy mój wybór był trafny.

Odchodząc troszeczkę od tematyki lotniczej, Twoja matryca spotkała się już z Adamem Małyszem, wspaniałymi lokomotywami, czy przepięknymi widokami z całego świata. Wszędzie dobrze, ale u siebie najlepiej ?

Trzeba powiedzieć, że z fotografią związany byłem znacznie wcześniej, niż ze spottingiem, w szczególności z kolejnictwem, z którym moja więź miała wymiar szerszy niż tylko fotografia. Byłem kiedyś dość aktywnym miłośnikiem kolei, angażowałem się w imprezy kolejowe oraz organizację choćby przejazdów nieczynnymi szlakami. Niestety życie zawodowe i związany z nim brak czasu bardzo ograniczyły moją działalność na tym polu, dziś zostały z tego szczątki w postaci wypraw z aparatem na okoliczne żelazne szlaki. Oczywiście poza spottigiem, tym kolejowym i lotniczym, uprawiam zupełnie amatorsko fotografię hobbystyczną i głównie w tym celu już kilka lat temu powstała strona „e-paweł” [link]. To taki mój skromy blog, na którym mogę dzielić się tym wszystkim, co ustrzelę na co dzień oraz podzielić się przemyśleniami, chociażby o sprzęcie czy oprogramowaniu do obróbki zdjęć. Tak więc blog istnieje i staram poświęcić mu tyle czasu ile mogę tak, aby warto było co jakiś czas „do mnie” zajrzeć. Zapraszam serdecznie!

Pawle, pewnie jeszcze nie raz będziemy mieli okazję spotkać się gdzieś pod płotem, pewnie jeszcze nie raz będziemy mieli okazje podziwiać Twoje fotografie, pewnie jeszcze nie raz nas zaskoczysz. Czego zatem możemy Ci życzyć?

Czego tu życzyć ? Myślę, że rozwoju Okęcia, tak aby wizyty pod płotem wynagradzane były ciekawymi maszynami. Ostrych kadrów i dobrej pogody !

W takim razie tego Ci życzymy i dziękujemy serdecznie, że poświęciłeś nam chwilkę.

Rok:

Wydanie nr:

RELACJE

ARTYKUŁY
  • Prezentacja AW101 w wersji HH-101A w Polsce
  • Projekt Arado
  • Xtreme Sky Force
  • H225M w bojowej wersji morskiej
  • 60 lat KLM w Polsce
  • Kuwejt zamawia 30 H225M Caracal
  • Airbus Helicopters na MSPO 2016
  • Airbus opracowuje w Polsce nowe wirniki
  • Nowe połączenie LCJ - CDG
  • CV-22 Osprey w Powidzu
  • X Akademickie Mistrzostwa Polski na Celność Lądowania - zapowiedź
  • Otwarcie fabryki Azura Polska w Łodzi
  • Śmigłowiec uderzeniowy Tiger HAD
  • Prezentacja śmigłowca Tiger
  • Madeira - spotterskie wakacje
  • H225M Caracal - testy weryfikacyjne
  • An-12 na EPLL
  • Przylot samolotu Adria Airways S5-AAZ "Łódź"
  • Nowe biuro Airbus Helicopters w Łodzi
  • BAE Systems AU regionalnym centrum wsparcia JSF
  • Airbus Helikopter prezentuje nowego H160
  • Historia polskich Migów 29
  • Historia polskich Su-22
  • Frankfurt Airport (EDDF/FRA)
  • Short SC.7 Skyvan
  • Budżet Obywatelski - Mi6
  • Spotterskie wakacje - Korfu
  • Taranis demonstruje możliwości stealth
  • Przemysław Nowak nie żyje
  • Red Bull Air Race - Zasady
  • Red Bull Air Race - Samoloty
  • Red Bull Air Race - Piloci
  • Red Bull Air Race - Challenger Cup
  • Red Bull Air Race - Pylony i kombinezony
  • LOT AMS - Aircraft Maintenance Services
  • BAE Systems tworzy płaską antenę soczewkową
  • Adria Airways
  • Adria Airways - nie tylko przewoźnik
  • Lotnisko w Łasku
  • Bezzałogowy statek powietrzny Taranis
  • Podsumowanie 2013 wg portów lotniczych
  • Podsumowanie 2013 wg linii lotniczych
  • Podsumowanie 2013 wg Lufthansy
  • Podsumowanie 2013 wg Turkish Airlines
  • Podsumowanie 2013 wg Sił Powietrznych
  • Podsumowanie 2013 wg Red Arrows
  • Wizyta niemieckich Typhoonów w Łasku
  • EF Typhoon z 3 transzy w powietrzu
  • 100 tys. zdjęć w galerii Lotnictwo.net.pl
  • Lotniskowe spotkanie z Prezydent Łodzi
  • Służba ochrony Lotniska
  • SOL w praktyce
  • I Lodz You!
  • 80. rocznica lądowania kpt. Skarżyńskiego na Lublinku
  • Tablety w samolotach Hawk
  • Eurocopter 725 Caracal
  • EPLL: Górka na korzeniach
  • Jubileusz skoczków w Piotrkowie Trybunalskim
  • Rekord prędkości helikoptera EC X3
  • Projekty BAE System z lat 60tych
  • Żołnierze USAF w Łasku - II rotacja
  • Bezzałogowy lot Eurocoptera EC145
  • Alfabet Dyżurnego
  • III Festyn Lotniczy Ostrów 2013 - zapowiedź
  • Pierwszy krok w lotnictwie w Aeroklubie Łódzkim
  • Airplane-Pictures.net
  • EPLB Spotters
  • Kontrolerzy ruchu lotniczego
  • Rok 2012 - podsumowanie
  • Samoloty PLL LOT
  • Tryptyk środowiskowy - konfrontacja
  • Łoś z dłutowskiego lasu
  • Tryptyk środowiskowy - spotter
  • Lotnisko Żerniki - Gądki
  • Tryptyk środowiskowy - screener
  • Wieża w Łodzi
  • Spotter.pl
  • Port Lotniczy w Łodzi
  • EPKT Spotters
  • Lotniskowe facebooki
  • EPGD Spotters
  • Airfoto.pl – dawnych wspomnień czar
  • JetPhotos - czy nadal jest przyjazny ?

  • WYWIADY

    OCZAMI CZYTELNIKÓW, FELIETONY


    NAJBLIŻSZE WYDARZENIA


    Foto miesiąca